wtorek, 31 lipca 2007
środa, 21 marca 2007
poniedziałek, 16 października 2006
czwartek, 24 sierpnia 2006
Oda do Misia
- ani krzty życia
- ani odrobiny ciepła
- ani iskry zrozumienia
- ani żadnej myśli
- ani jednego mięśnia
- ani kropli krwi
A jesteś przy mnie
Nie ma w tobie nic
poza kawałkiem pluszu i
guziczkami oczu
A mimo to takiego
przyjaciela
- tylko pozazdrościć
Zawsze
jesteś
wysłuchasz
dotrzymasz tajemnicy
pocieszysz
Nie żądasz nic w zamian
oprócz cichej prośby
o dobre słowo i
utulenie we śnie...
sobota, 8 kwietnia 2006
I pierwszy anioł zadął w trąbę
od lat już wiem - nadejdzie
Nie uświadczę jej finału ja, me dzieci, wnuki
ale każdy zobaczy na pewno
Którzy czekali archaniołów z trąbami
i gwiazd spadających
i piołunu w wodzie
i ognia
- będą je mieli.
Co dnia na świat
miliony żarzących się gwiazd z żelaza,
spada,
nasze militarne dzieła.
Od dziesięcioleci wody nasze
gorzkie są od
łez i potu i krwi i znoju
A ogień trawi nasze pola.
Będzie Apokalipsa.
Nie dziś, nie jutro, lecz na pewno
Bo koniec świata czyni się
od jego początku.
piątek, 7 kwietnia 2006
Modlitwa w intencji ludzkości
a którego imienia nikt już nie pamięta
choć wzywamy je od wieków w chwilach
rozpaczy, zdziwienia
jak złotego cielca.
Ojcze nasz, wysłuchaj dzieci swoich
choć tyle ich masz przecie
racz wysłuchać tej jeszcze jednej modły.
Nie wódź nas na pokuszenie,
ale nas zbaw ode złego
Chroń nas przed nami samymi
i próżnością, dumą, pychą, egoizmem,
głupotą naszą.
Przemów do tych, co od lat nie słuchają –
mają innych bogów obok ciebie
czynią sobie obrazy i posągi na twe podobieństwo, by je czcić
imienia twego wzywają nadaremno
nie święcą dni świętych
nie szanują matki swej ni ojca swego
mordują
cudzołożą
kradną
mówią fałszywe świadectwa przeciw bliźnim swym
i pragną rzeczy, które ich nie są.
Ukaż ich, jak ojciec srogi
Wybacz im, jak opiekun miłosierny
Wskaż właściwą drogę im, jak pasterz dobry zagubionej trzodzie
Nam, ludziom
Nam, grzesznikom
Nam, pokornym
- jako i my wybaczamy naszym winowajcom...
sobota, 25 lutego 2006
Pojednanie
Bóg nie wiedział nawet
że wśród wzniesionych białych flag
powiem: Kopę lat!
Że uściśnięte będą dłonie
I o się stuknie kielich złoty
że opuszczone będą bronie
I przez spalone przejdę mosty.
Wrogom zaciętym wróg wybaczy
Błyśnie nadziei w mroku skra
Ja wiem, iż będzie tam inaczej
lecz inność wszak nie musi być zła.
I Dobry Wrocławiu, dziękuję ci
żeś srogim tonem mówiła mi
Iż uraz wieczny nie musi być
I czasem warto jest ustąpić.
- Magdzie i Hance z miasta Wrocławia
za to, że są i w podzięce, że przy mnie, nawet kiedy nie chcę ich znać. Wsparłyście mnie, dziękuję.
czwartek, 23 czerwca 2005
niedziela, 19 czerwca 2005
Anioł, który spadł na ziemię
Czasem zdaje mi się... Choć to pewnie przez wpływ, jaki wywiera na mnie reszta świata... Zdaje mi się, jakbym była... ja wiem? Reinkarnacją Anioła, który dawno, dawno temu spadł na Ziemię. Spadł, ale mimo woli Boga. Bo chciał zobaczyć, jak to jest być człowiekiem - przywdział śmiertelne ciało na nieśmiertelną duszę, ukrył skrzydła i wtopił się w tłum... I od tamtej pory ma z Bogiem na pieńku.
Czuję, że powinnam, że muszę, bo taka jest kolej rzeczy, żyć według pewnych ideałów, zasad. A jednocześnie czuję w sobie ciężar, bo ów zasady są nieosiągalne - właśnie z powodu ciała i świata, w którym żyję. Może przejawiam próżność, sądząc, że byłam (jestem?) choć po części stworzeniem prawie idealnym, posłańcem bożym. Kiedy jednak.... tak się czuję... Nie mogę ani w całości być człowiekiem, ani powrócić o Boga. Zanim czegoś nie zrozumię, czegoś nie zrobię... Tylko czego? Czuję się, jakbym odbywała na Ziemi jakąś potajemną karę, coś musiała odpokutować nim naprawdę dowiem się, o co chodzi.
Gdybym tak mogła rozwinąć skrzydła... Gdybym tak mogła pojąć choć odrobinkę, choć tyle, ile pojeli inni.... żeby było mi troszkę lżej... Ja wiem, Boże, że pokuta winna być pokutą, a mimo to.... A mimo to...
Nie poddam się. To obiecuję.
"Może to bujda, może to obłuda
Ale pasuje jej jak ulał..."
(piosenka "Leonardo")
piątek, 10 czerwca 2005
Magnifikat #1
I podziękować muszę Bogu
za to, że tak bardzo mi pomógł
Bo choć życiowego testu nie zdałam
z całych sił się starałam...
I teraz już wiem
że cokolwiek zrobię
że w cokolwiek wierzę
nie stanie się cud...
Teraz nie ma złudzeń
i rozwiały się marzenia
Sama z sobą się trudzę
czystość złym czynem brudzę...
Nie dla mnie Nieba Próg
ni myśli podniosłe
Anioły nie dla mnie stworzył Bóg
ani radość na wiosnę...
I czekać muszę, aż na ziemię zstąpi
ktoś, kto we mnie nie zwątpi
Ktoś, komu zaufać mogę
nim się ze krwi oswobodzę...
Pozory tylko pozorami
czyn mówi więcej niż tysiąc słów
Ludzie na Ziemi nie są sami
choć samotną czuję się znów...
Nigdy nie rozwinę skrzydeł
choćby Wyobraźni!
Nie pozwoli na to
Człowieczeństwa jarzmo...
Dotarło do mnie, sprawę sobie zdałam
iż tak naprawdę sama sobie kłamałam
nigdy wyjątkowa nie byłam przecież!
Więc czego, Aniele, bzdury pleciesz...?
Najzwyklejszym w świecie jestem człowiekiem
wy to przecież wiecie najlepiej!
Nie mam już sił do walki
pozwoliłam wrogom zająć flanki...
Nie wiem już, o co toczy się ta bitwa
wśród zgiełku cel straciłam
tonący brzytwy się chwyta
a ja wiersze piszę...
